Jak domek z kart

W dniu kiedy stadion Górnika oficjalnie otrzymał imię Ernesta Pohla, piłkarze przegrali na własnym boisku 0:1 z Polonią Warszawa. Od tego dnia nie doznali w Zabrzu porażki. Do soboty. Przegrać nie wstyd, problem w tym, że Górnik po raz drugi z rzędu popłyną 0:3. Po Lubinie, w takim samym rozmiarze przegrał z Koroną Kolporterem, a wynik był... lepszy niż gra. Już pojawiły się głosy, że drużyna, która w pierwszej części sezonu była rewelacją ligi, zaczęła grac jak od początku przepowiadali pesymiści (realiści?). - Wyniki były lepsze niż nasz potencjał. Inne zespoły nas lekceważyły, a przy tym graliśmy dobrze taktycznie i ze szczęściem - uważa prezes klubu, Zbigniew Koźmiński, który obiecał, że piłkarze dostaną zaległe pieniądze za minione dwa miesiące. - Myślę, że to nie jest główny powód porażek. Piłkarze wiedzieli, że kasa będzie po otrzymaniu transzy z Canal+ - dodaje Koźmiński, przekonany, że jedną z głównych przyczyn porażki z kieleckim beniaminkiem była absencja na środku obrony Artura Prokopa. Zabrakło też Błażeja Radlera i górnik posypał się jak domek z kart. - Oczywiście boli nas styl gry, bo drużyna grała bardzo słabo, jednak nie robimy tragedii. Byłoby dobrze zdobyć jesienią jeszcze 3-4 punkty, ale problemem nie jest kolejny wygrany, czy przegrany mecz Górnika. Problemem jest nowy właściciel. Jeżeli się nie znajdzie, nie pomoże nam pokonanie choćby Wisły Kraków - kończy Koźmiński.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2020 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online