Forum
 

Górnik na krawędzi przepaści

Tonący brzytwy się chwyta. To znane powiedzenie adekwatne jest do tego, co się teraz dzieje w Górniku Zabrze. Drużyna czternastokrotnego mistrza Polski zajmuje po trzynastu kolejkach 14. miejsce w tabeli ekstraklasy. Gdyby teraz zakończył się sezon, zabrzanie musieliby w barażu o pozostanie w niej rywalizować z trzecią drużyną drugiej ligi. Przed rozpoczęciem obecnych rozgrywek sceptycy przestrzegali, że to może najtrudniejszy sezon w najnowszej historii klubu, który powstał 57 lat temu. 

Drużyna nie doznała żadnego poważnego wzmocnienia, wręcz przeciwnie, została po raz kolejny osłabiona. Odeszli podstawowi zawodnicy: Michał Chałbiński (napastnik, Zagłębie Lubin), Michał Karwan (obrońca, Cracovia), Hernani (obrońca, Kolporter Korona Kielce), Piotr Brożek (napastnik, wrócił do Wisły Kraków). Do Górnika został wypożyczony z Cracovii... były piłkarz zabrzańskiego klubu Jacek Wiśniewski, co z pewnością jest ewenementem na skalę przynajmniej europejską. Prezes Górnika Zbigniew Koźmiński, który w futbolu spędził wiele lat, starał się przekonywać, że pozbycie się kilku czołowych piłkarzy, nie powinno mieć wpływu na postawę, bo młode „wilczki” aż palą się do gry i nie powinno być źle.

Początek jesiennej rundy zdawał się potwierdzać przypuszczenia Koźmińskiego. Górnik w 8. kolejce pokonał w Zabrzu Wisłę Płock 4:0. Trzy bramki zdobył Arkadiusz Aleksander kreowany na następcę Chałbińskiego, a jedną Daniel Radawiec. Po tym meczu Górnik awansował na czwarte miejsce w tabeli. Niektórzy twierdzili, że będzie on walczyć o miejsce premiowane startem u Pucharze UEFA. Wtedy jednak mało kto brał pod uwagę to, że płocczanie zagrali wręcz katastrofalnie. Otrzeźwienie przyszło jednak szybko. W kolejnych meczach Górnik doznał pięciu porażek: z Zagłębiem w Lubinie 0:3, w Zabrzu z Koroną Kolporterem Kielce 0:3, we Wronkach z Amiką 1:3, w Gdyni z Arką 0:3 i w minioną sobotę w Zabrzu z Wisłą Kraków 0:1. Nad tym ostatnim meczem warto się nieco dłużej zatrzymać. Drużynę Górnika poprowadził nowy trener Marek Motyka, który zastąpił Marka Wleciałowskiego. Tej zmiany należało się spodziewać. Wleciałowski zrobił wiele dobrego dla Górnika. Nie miał już jednak żadnego pola manewru.
Notorycznie osłabiany zespół musiał kiedyś pęknąć. Z aktualnym mistrzem Polski zabrzanie grali bardzo ambitnie, ale to nic nie dało. Zespół krakowski mimo fatalnej postawy i tak zdołał wygrać. Używając kolejnego znanego powiedzenia, można stwierdzić, że nowy trener Górnika porwał się z... Motyką na słońce. Jeżeli w najbliższym czasie nie zostaną podjęte kluczowe decyzje, to dalsze funkcjonowanie drużyny może być poważnie zagrożone. Kilku piłkarzy, że po zakończeniu jesiennej rundy, szukać sobie będzie miejsca w nowych zespołach, gdyż w Zabrzu nie mogą się doczekać zaległych pieniędzy.

Trener Motyka twierdzi, że w Górniku jest grupa młodych piłkarzy, jak choćby Kamil Król, wspomniany już Aleksander, którzy chcą się promować. To prawda, ale trzeba pamiętać o tym, że oni muszą się jeszcze wiele uczyć, a tymczasem wymaga się od nich wciąż gry na najwyższych obrotach. Oni przy wielkiej sympatii, jaką się ich otacza, nie wyciągną drużyny z marazmu.

W Górniku potrzebne są radykalne zmiany. Musi jak najszybciej znaleźć się ktoś, kto nie tylko wykupi akcje spółki, ale sporo zainwestuje w sprowadzenie przynajmniej po jednym wartościowym zawodniku do każdej formacji. W przeciwnym razie może być bardzo źle. Mówiąc wprost, zabrzanie mogą spaść do II ligi i to z wielkim hukiem. Cztery lata temu, kiedy Górnik znajdował się w podobnej sytuacji, napisałem w głównym wydaniu tekst pod metaforycznym tytułem „Szola czeka”. Na Śląsku wiedzą, że szola to jest winda, którą górnicy zjeżdżają w kopalni na dół fedrować. Wtedy udało się uratować najbardziej zasłużony klub w Polsce. Teraz może się to okazać niemożliwe.

Tradycyjny straszak
Okrzyk „szola czeka” pochodzi z czasów gdy piłkarze byli zatrudnieni na fikcyjnych etatach w kopalniach, a karą za kiepskie występy był przymusowy pobyt na dole. Teraz szolą futbolistów postraszyć nie można, ale tradycja pozostała i starsi sympatycy futbolu tak właśnie wyrażają dezaprobatę dla słabej gry swoich pupili.

źródło: Dziennik Zachodni



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online