Forum
 

Jest... klimat

Ryszard Komornicki (fot. Gazeta Wyborcza)Wszyscy zadowoleni, tylko konkretów brak - tak najkrócej można podsumować pierwszy dzień rozmów prowadzonych wczoraj w Zabrzu na temat przyszłości klubu. Choć nie do końca i wyłącznie rozmawiano o Górniku. Kto wie, czy więcej czasu gościom z Anglii i Szwajcarii nie zajęło omawianie z władzami gminy możliwości inwestycyjnych w mieście. 

Zaczęli na Roosevelta

- O Górniku nie rozmawialiśmy wiele. Cały czas podkreślam, że to samodzielna spółka i gmina o tym wypadku nie ma wiele do powiedzenia - po raz kolejny podkreślał prezydent Zabrza, Jerzy Gołubowicz. Nie krył jednak, że "urodziły się bardzo ciekawe pomysły na takie inwestycje w mieście, które byłyby również pomysłem na funkcjonowanie Górnika". - Można aktywizować tereny wokół stadionu, można działać przez miejskie spółki, można już inwestować środki gminy na sport kwalifikowany - mówił.
Wszystko zaczęło się na Roosevelta, gdzie przed 12.00 pojawili się goście. Kto? Bracia Ryszard i Leon Komorniccy, czyli były gracz Górnika i były zastępca Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. - Moja rola w tym wszystkim jest praktycznie żadna. Tylko scaliłem ludzi, którzy razem mogą wiele robić - powiedział ten ostatni. Z Komornickim przyjechali: były piłkarz Bundesligi, Axel Thoma oraz George Lawrence, licencjonowany menedżer FIFA, reprezentujący firmę Steward International, która chce inwestować w Zabrzu.

Role podzielone

W Zabrzu, ale nie bezpośrednio w klub. - Ta firma na pewno nie kupi klubu i nie będzie płaciła długów. Akcje powinni przejąć ludzie związani ze Śląskiem. Podział ról został już dokonany, każdy wie, co ma robić - powiedział nieco tajemniczo Ryszard Komornicki, już po wizycie u prezydenta Zabrza. W siedzibie klubu goście rozmawiali 1,5 godziny z prezesem Zbigniewem Koźmińskim. - Myślę, że to bardzo poważni partnerzy, którzy maja pomysły. Pytanie, czy da się na ich temat rozmawiać z obecnymi władzami? Wszystko, co ważne, wydarzy się w urzędzie - stwierdził Koźmiński. Komornicki wylewnie przywitał się z Leszkiem Brzezińskim, jedynym dziś pracującym w klubie człowiekiem, z którym grał w Górniku przed laty. Zwiedził też stadion. - To samo, co 20 lat temu, tylko że zniszczone - podsumował krótko oględziny.
Rozmowy z władzami miasta były jeszcze dłuższe. Pierwszy wyszedł z nich generał Komornicki, spieszący się na pociąg do Warszawy. - Powiem krótko: nie potwierdziły się zarzuty, które do nas docierały, że nie da się z władzami miasta rozmawiać. Wręcz przeciwnie. Druga strona była doskonale przygotowana do rozmów. Są wszystkie potrzebne dokumenty, jest świetna infrastruktura, jest wyjaśniony stan formalno-prawny. Jest klimat, by zainwestować w Zabrzu i rozkręcić działalność, która pomoże Górnikowi.

Kto kupi akcje?

Zadowolony opuszczał gmach UM George Lawrence - osoba, która przekaże firmie mającej siedzibę w Szkocji (choć nie posiadającej strony internetowej) wieści z Zabrza. - To, co tutaj zobaczyłem, jest bardzo budujące. Jest wszystko, czego oczekiwaliśmy. Przekażę taki sygnał firmie, która budowała już kompleksy sportowe w Gambii, USA i we Francji. To były wielkie centra sportowe.
Lawrence wybrał Zabrze, ponieważ świetnie zna Thomę. Ten z kolei - były gracz Stuttgartu - ma żonę z Polski i od kilkunastu lat współpracuje z Komornickim.
Kiedy jednak można się spodziewać szczegółów i konkretnych działań, związanych z wykupem akcji spółki? I pytanie najważniejsze: kto kupi Górnika? To ostatnie zadanie ma spaść prawdopodobnie na śląski kapitał, który reprezentował w Zabrzu Eugeniusz Budniok, kanclerz katowickiej loży Business Centre Club. On sam opuścił spotkanie wcześniej. - Oferta będzie złożona, choć nie wiem dokładnie, kiedy. Może gdy cena spadnie? - zastanawiał się Komornicki. - Czasu jest mało, droga daleka, ale najważniejsze, że każdy wie, czego chce. A chcą wszyscy. Oczywiście przejęcie akcji to warunek podstawowy, ale chcemy działać bardzo szerokim frontem, dlatego każdy ma swoje zadanie do spełnienia. Nie będzie tak, że od jednej osoby zależy, czy jest kasa na wypłaty i czy można wydawać drużynie zupę - kończy.
Strony mają wymieniać informacje, gmina ma przesłać bardziej szczegółową ofertę, na kolejne rozmowy może przyjdą ludzie bezpośrednio pracujący w firmie ze Szkocji. To, że strony siadły do rozmów, jest ważne. Że ich nie zerowano - również. Tylko że Górnik nie ma czasu, a faza wydaje się rzeczywiście wstępna...

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2018 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera] online