Sportowe zyski i straty Górnika po derbach

Zyski sportowe? Na razie nie było ich zbyt wiele. Przede wszystkim dyspozycja Piotra Madejskiego. Zagrał chyba najlepszy mecz w swojej ligowej karierze i udowodnił to, co tak oczywiste w poprzednim sezonie jeszcze nie było. Madejskiego stać na granie wielkich spotkań o wielką stawkę. Przyzwoicie zagrała zabrzańska defensywa, w której pierwszy raz na prawej stronie pokazał się Michał Pazdan. Kadrowicz Leo Beenhakkera potwierdza, że dobrze wykona praktycznie każde zlecone mu zadanie. Z drugiej strony fakt, że nie wyszedł na boisko Patrik Pavlenda może oznaczać, że dni Słowaka na Roosevelta dobiegają końca. Tym bardziej, że w perspektywie ma się w tym miejscu boiska pojawić Peruwiańczyk Willy Rivas.
Starty? To może złe słowo, bo też trudno wystawić miarodajne oceny ledwie po jednym meczu. W każdym razie wszyscy, którzy byli przekonani, że "nowy" Górnik od razu zacznie fedrować niczym Wincenty Pstrowski (przypominamy, że to przodownik pracy sprzed lat, który potem źle skończył, choć w Zabrzu ma okazały pomnik), na pewno przeżyli spore rozczarowanie.
To nie był dzień Jerzego Brzęczka. Lider drugiej linii nie może mieć tylu strat, co kapitan zabrzan w niedzielę. Dziś można się tylko zastanowić jak na jego dyspozycję wpłynął kilkudniowy pobyt w Austrii, gdzie kończył szkołę trenerską. Do klubu wrócił w czwartek. Pewnie odwiedź na to pytanie poznamy za tydzień. Marko Bajić? Kilka świetnych podań w pierwszej połowie i trudne do wytłumaczenia zachowanie, zakończone czerwoną kartką. Ponoć trenerzy Górnika przed każdym meczem tłuką Serbowi do głowy, by nie faulował tak głupio w środkowej strefie boiska. Nic z tego. Tym samym w momencie, kiedy Górnik miał szansę gry do końca w przewadze stracił ja bezpowrotnie. Kto wie, czy Serb nie dostanie za takie zachowanie "po kasie". Miały być silną stroną Górnika akcje przeprowadzone bokami boiska. Nie tym razem. Grzegorz Bonin potencjał ma ogromny, ale nikt nie ma wątpliwości, że dziś nie jest jeszcze optymalnie przygotowany do sezonu. Po godzinie nadawał się do zmiany. Dlaczego nie zmienił go na prawej stronie pomocy Piotr Malinowski? Ten ostatni ostatecznie zagrał ledwie trzy minuty. Zdecydowanie zawiódł też atak Górnika, który z czasem ma szansę stać się postrachem ligi. Potencjał jest, jednak Tomasz Zahorski i Przemysław Pitry muszą się zdecydowanie lepiej zgrać i pokazać swoje możliwości. Przykład tego ostatniego, mocno na boisko zagubionego, pokazuje, że sparingi i liga to dwa inne światy.
Terminarz Górnika na najbliższe tygodnie łatwy nie jest. Arka i Lech na wyjeździe, potem Legia w Zabrzu. - Na to nie patrzyliśmy. Chodziło o wygranie derbów, rewanż za przegrana w Chorzowie i danie radości tym niesamowitym kibicom. To nie wyszło - mówili po meczu zabrzanie. Na kolejne derby z Ruchem granie w Zabrzu przyjdzie im czekać co najmniej rok.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2021 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]