Socha: Trudno sobie wyobrazić ligę bez Górnika

Były gracz Górnika, a dziś menedżer grającego w Polonii Warszawa Michała Chałbińskiego, w 1978 roku spadł z zabrzanami z ligi. Dziś wybiera się na Roosevelta.
W 1978 roku, kiedy Górnik jedyny raz spadł z ligi, Edward Socha był młodym piłkarzem jedenastki z Roosevelta. W klubie spędził w sumie 17 lat, dziś też wybiera się na stadion Górnika. To dzięki niemu - Socha jest licencjonowanym menedżerem - trafił do Polonii Warszawa Michał Chałbiński. Na dwa mecze.

Michał Chałbiński wchodzi na boisko, strzela gola, a Górnik spada z ligi. Możliwy jest taki scenariusz?

- Michałowi bramki życzę. Z powodu kontuzji miał bardzo długą przerwę w grze, a jest w polskiej lidze piłkarzem nietuzinkowym. On ma wielki sentyment do Górnika i Zabrza, ale na pewno zrobi wszystko, by Polonia wygrała i grała w pucharach. Nie widzę przeszkód, by strzelił gola w Zabrzu. Pamiętajmy jednak, że miał bardzo długą przerwę w grze i może w ogóle nie wyjdzie na boisko, bo na 100 procent gotowy do gry będzie dopiero jesienią. Z drugiej strony nie wierzę, że Górnik spadnie. Moje ciche marzenie? Utrzymanie Górnika, puchary Polonii, gol i nowy kontrakt Michała.

- To wierzy pan w cuda.

- Dlaczego? Nie wiemy przecież, czy Bełchatów wygra w Białymstoku, ważne będą inne wyniki. Nikt się w tej kolejce nie będzie nudził.

- Pamięta pan rok 1978?

- Oczywiście. Mieliśmy Zygę Szołtysika i Jurka Gorgonia. Kogo jeszcze? Wieczorek, Lazurowicz, Kurzeja... Ja to byłem młody, początkujący grajek. Nie decydował jeden mecz. Zremisowaliśmy kilka spotkań w Zabrzu, kiedyś tam „Zyga” nie strzelił karnego i zespół z bardzo dobrymi piłkarzami spadł z ligi. Atmosfera była grobowa, nikomu jej nie życzę, ale mądrze zachował się klub. Nie było trzęsienia ziemi, utrzymaliśmy skład i następnego dnia było powiedziane, że za rok wracamy. Graliśmy w Starachowicach czy w Świdniku, ale wróciliśmy do ligi, mając 13 punktów przewagi nad drugim zespołem. Od tego czasu Górnik już nigdy nie spadł. I nie spadnie.

- Będzie pan w Zabrzu?

- Jeszcze się zastanawiam, bo fajny mecz będzie też z Gliwicach, ale wszystko wskazuje na Zabrze.

- W loży honorowej, czy z rodziną żony Michała Chałbińskiego na trybunie?

- Raczej w loży, ale z teściami mojej córki na pewno się spotkam. Znamy się całe wieki, to oddani kibice Górnika, którzy są na każdym meczu. Tacy ludzi też tworzą historię i wielkość tego klubu. Zresztą proszę spojrzeć na ten stadion, pełny na każdym meczu. Trudno sobie wyobrazić ligę bez zabrzan. Nie tylko dlatego, że tam grałem i pracowałem.

- Wracając do Chałbińskiego. Górnik też potrzebował wiosną napastnika.

- Przy okazji meczu Polonii na Odrze, spotkałem się z trenerami i działaczami tej ostatniej. Doszliśmy do porozumienia, więc w innych klubach nie podjęliśmy rozmów. Jak mówiłem, Michał jest po bardzo długiej przerwie. Dziś cieszy to, że nic go nie boli, normalnie trenuje i waży o sześć kilogramów mniej niż w czasach, kiedy grał w Wodzisławiu.

- Pamięta pan jak do Zabrza trafił Jacek Grembocki?

- Byłem kierownikiem drużyny Górnika. To chyba Władek Kowalik jeździł do Gdańska i załatwiał ten transfer. Doskonały transfer. Jacek na lata zadomowił się w Zabrzu i na Śląsku.

- Był taki nerwowy jak teraz?

- Był bardzo ambitny, nigdy nie odpuszczał. W sumie drobny i o twarzy młodego chłopaka, ale prawdziwa „żyła”. Wiem, o czym pan mówi. Trochę przesadził, nie powinien nazywać sędziego „gamoniem” jak zrobił to po meczu z Lechem. Trzeba się ugryźć w język, bo arbiter ma prawo do błędu. Ale... Dobrze, by sędziowie też potrafili zrozumieć jego racje i uderzyć się w pierś. On gra o wielkie pieniądze dla klubu i swoją przyszłość, a bramka dla Lecha faktycznie nie powinna być uznana.

- Wpadłby pan w styczniu na to, że Górnik nie będzie przed ostatnim meczem utrzymany, a Piast i Polonia mogą myśleć o wakacjach?

- Wtedy nie, ale też zdawałem sobie sprawę, że to nie będzie spacer dla Górnika, który miał spore straty po jesieni. Wiosną trudniej zdobywa się punkty, presja każdego meczu jest większa, a polska liga jest bardzo wyrównana. Górnik ma solidny skład, ale nie na tyle mocny, by pozwalał wygrywać mecz za meczem. Zresztą, kto taki w lidze posiada.

- Zimowe transfery Górnika były udane?

- Trzech z tych piłkarzy też bym do zespołu sprowadził. Szczota, Przybylskiego i oczywiście Adama Banasia. Nie tylko za „mocne” nazwisko.

- Odra remisuje na Arce i praktycznie wszystko jest jasne?

- Wierzę, że jest w stanie zremisować, ale ja bym ŁKS-u jeszcze nie grzebał. Ruch i Polonia też usłyszały w poprzednich latach, że nie dostają licencji, a jednak w lidze są. Moja rada: nie patrzeć na innych. Nie widzieć ŁKS-u na ostatnim miejscu, tylko grać o trzy punkty.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2021 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]