Sport: Brawa na pożegnanie

Czwarty raz z rzędu Górnik ograł Wisłę do zera. Wczoraj po dobrej grze i jak najbardziej zasłużenie.
Tak radosnego pożegnania sezonu na własnym boisku fani Górnika nie oglądali dawno. "Dziękujemy za sezon" - śpiewali kibice i faktycznie mają za co. Choć do końca sezonu został już tylko jeden mecz, to bilans zabrzan tej wiosny na Roosevelta jest imponujący. Pięć spotkań wygrali do zera, żadnego nie przegrali, tylko w jednym tracili gole. Bramkarze z Zabrza na własnym boisku od 499 minut nie puścili gola! Takiego bilansu tej wiosny nie ma w lidze nikt.

Zaczął Przybylski
Mecz mógł się podobać. Lepiej zaczęła go Wisła, nie tylko dlatego, że w pierwszej połowie grała z... wiatrem. Goście lepiej utrzymywali się przy piłce, wygrywali więcej pojedynków w strefie środkowej, jednak nie zamienili na gola jednej z 2-3 sytuacji, które sobie stworzyli. Skuteczniejszy był Górnik. Praktycznie pierwszy atak zabrzan został zamieniony na gola. Akcję zaczął i skończył Mariusz Przybylski. Najpierw dograł świetną piłkę do Prejuce Nakoulmy i natychmiast pobiegł w pole karne. Nakoulma dograł piłkę z prawej strony, a Przybylski z dwóch metrów trafił do siatki. Gdzie była defensywa Wisły? Trudno odpowiedzieć na to pytanie.
Od tego momentu losy meczu diametralnie się zmieniły. To Górnik zaatakował i przejął na boisku inicjatywę. Zabrzanie grali agresywniej, szybciej i regularnie konstruowali akcje, które mogły zakończyć się kolejnym golem. Fani bili brawo, kiedy strzały - co prawda niecelne, ale po kapitalnych akcjach - oddawali Przybylski i Milik. Dwa razy blisko szczęścia był Nakoulma. Obrońcy gości gubili się niemiłosiernie, kiedy tylko zabrzanie przejmowali piłkę w strefie środkowej. Goście odpowiedzieli jedynie strzałem Jirsaka, a właściwie dośrodkowaniem, które trafiło w poprzeczkę.
Kiedy Górnik schodził do szatni, piłkarzom towarzyszyły brawa na stojąco.

Skorupski broni karnego
Druga połowa mogła jednak zacząć się wybornie dla gości. Mecz trał po wznowieniu 130 sekund, kiedy Paweł Olkowski faulował w polu karnym Paljicia. Sędzia wskazał na "jedenastkę", a do piłki podszedł Cwetan Genkow. Nie strzelił bardzo źle, ale Skorupski jego strzał w kapitalny sposób obronił.
To był kolejny sygnał do zmiany obrazu gry. Wisłę ta sytuacja "zgasiła", a zabrzanom dodała skrzydeł. Gra była podobna do tej z większości minut pierwszej połowy. Kolejny raz brawa za kapitalną akcję i strzał zebrał Milik - Pareiko obronił. Podobnie jaki kilka minut później uderzenie Przybylskiego.
Losy meczu rozstrzygnęły się w 67. minucie. Faulowany był Wodecki, a piłkę dośrodkował w pole karne "mistrz asyst", Mariusz Magiera. Silnie, niezbyt wysoko, a nabiegający Milik skierował ją do siatki. Po tym meczu gościom bardzo trudno było się podnieść. Górnik już nie forsował takiego tempa, a Wisła, która jeszcze przy stanie 1:0 stworzyła dwie dobre okazje pod bramkę bezbłędnego Skorupskiego, w końcówce nie miała pomysłu i armat, by odwrócić losy meczu.

źródło: Sport



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2021 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]