Koniec kariery Lecha?

Działacze Górnika Zabrze ustalą dzisiaj karę dla Piotra Lecha, który za boiskowe chuligaństwo podczas ostatniego meczu ligowego otrzymał czerwoną kartkę i osłabił zespół. Kara może być nie tylko finansowa. Kto wie, czy działacze nie będą chcieli po zakończeniu sezonu, rozwiązać kontrakt z 36-letnim piłkarzem. Dla niego byłoby to równoznaczne z końcem ligowej kariery.
Przypomnijmy, Piotr Lech w meczu przeciwko Groclinowi ostro zaatakował i poturbował arbitra, za co otrzymał żółtą kartkę. Później za faul na piłkarzu rywali otrzymał od razu kartkę czerwoną i w konsekwencji musiał zejść z boiska. Wówczas... raz jeszcze wytarmosił arbitra.

Dotkliwa kara

Prezes Górnika Zbigniew Koźmiński jest zdegustowany postawą bramkarza. - To było skandaliczne zachowanie i postawa sędziego Tomasza Cwaliny nie ma tu nic do rzeczy. Mnie jego praca też się nie podobała, ale to jeszcze nie powód, żeby wyczyniać takie rzeczy - mówi Koźmiński. - Nałożymy na Lecha dotkliwą karę finansową liczoną w tysiącach złotych. Dokładnej wysokości nie ujawnię, to wewnętrzna sprawa klubu - oświadcza prezes i dodaje, że na tym sprawa się nie skończy.

Lech od czasu gdy gra w Górniku już trzykrotnie był karany czerwoną kartką, nie raz puszczały mu nerwy. Po meczu z Lechem Poznań ostro zrugał kolegę z drużyny Michała Karwana.

- Jak przedstawia się przyszłość Lecha w naszym klubie? No, a jaką przyszłość może mieć przed sobą tak zaawansowany wiekiem bramkarz? - rozkłada ręce Koźmiński.

Lech już spokojny

Prezes Koźmiński zaznacza jednak, że wiele będzie zależało od postawy zastępcy Lecha w bramce - 17-letniego Bartosza Białkowskiego, który teraz dostanie szansę gry. - Czasami wielkie kariery rodzą się z przypadku i tak może być z Białkowskim. Oczywiście wtedy Lecha czeka dłuższe siedzenie na ławie - przyznał Koźmiński.

Lech jest jednak spokojny, uważa że jego los w Górniku nie jest przesądzony. - Czy ta kartka to mój koniec? Na pewno nie, choć życie różnie może się potoczyć. Bartek ma teraz szansę i jak będzie dobrze bronił, to wypadnę na dłużej ze składu - przyznaje. - To jest jednak tylko sport - mówi, ale nie potrafi wytłumaczyć, dlaczego niekiedy tak nerwowo reaguje na to, co dzieje się na boisku. - Może to na starość zrobiłem się taki nerwowy. A z drugiej strony, gdybym nazywał się Artur Boruc, to pewnie nie dostałbym czerwonej kartki w Grodzisku - uważa. - Powiedziałem sędziemu "ty szkodniku", ale czy to jest aż tak wielkie przestępstwo?

Bramkarz przyznaje, że z trzech czerwonych kartek dwie otrzymał za to, że puściły mu nerwy, a jedną za rzekome zagranie ręką poza polem karnym.

Trener zabrzan Werner Liczka mówi, że Lech to "serce zespołu", potrafi zmobilizować kolegów. Twierdzi, że bramkarza trzeba ukarać, bo to może nauczy go czegoś na przyszłość.

Spokojny człowiek

Czy nieobecność starszego kolegi wykorzysta Bartosz Białkowski? Już znalazł się on w gronie dwudziestu najmłodszych ligowych debiutantów w barwach Górnika, ale to go nie zadowala. - Wiosną mogłem zadebiutować w lidze, ale nie znalazłem się w kadrze na mecz z Odrą Wodzisław, bo zaspałem i nie zdążyłem na odprawę. Potem jeszcze przyplątała się kontuzja i na dłużej wypadłem ze składu. Teraz jednak chcę wykorzystać uśmiech losu, bo taka okazja może się już nie powtórzyć. Na pewno nie zrobię tego co Piotrek, bo jestem spokojnym człowiekiem. A tak w ogóle to chciałbym mu bardzo podziękować, bo on bardzo mi pomaga na treningach. Teraz, trochę wbrew własnej woli, pomógł mi też wskoczyć do składu - podkreśla młody bramkarz.

źródło: Przegląd Sportowy



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2021 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]