Pod rządami "Kozy"

Zbigniew i Marek Koźmińscy rządzą Górnikiem od półtora roku. Ich przygoda z klubem zaczęła się w chwili, gdy w sezonie 2002/2003 piłkarską karierę na Roosevelta postanowił zakończyć wielokrotny reprezentant Polski, srebrny medalista z igrzysk w Barcelonie z 1992 roku, Marek Koźmiński.
Popularny "Koza", wychowanek Hutnika Kraków należał wówczas do wyróżniających się graczy zespołu prowadzonego przez Janusza Wójcika. Po olimpiadzie dostał propozycję z włoskiego Udinese. Do kraju wrócił z grubą forsą zarobioną przez 10 lat grą we włoskiej Serie A i mocnym postanowieniem zrobienia kariery jako menedżer. Do gry w Górniku raczej się nie przykładał, za to mocno interesował się stroną organizacyjną klubu... Po pół roku zostaje jego właścicielem. Funkcję prezesa obejmuje jego ojciec, Zbigniew Koźmiński, który pełni jednocześnie funkcję prezesa Piłkarskiej Ligi Polskiej.
Koźmiński senior, prócz pracy w Zabrzu, szuka strategicznego sponsora dla polskiej ekstraklasy. Priorytetem dla Koźmińskich jest jednak ambitny plan przywrócenia dawnego blasku zdobywcy 14 tytułów mistrza Polski i finalisty Pucharu Zdobywców Pucharów z 1973 roku. Pomóc mają w tym włoskie kontakty Marka Koźmińskiego. Górnik ma stać się zapleczem dla włoskich pierwszoligowców z Brescii oraz okazjonalnie z bardziej utytułowanego Interu Mediolan. "Koza" sprowadza rezerwowych zawodników, którzy mają ogrywać się w polskiej lidze. Jako menedżer zarabia na promocji (płacą za to Włosi), z pożytkiem dla klubu, który dzięki klasowym zawodnikom ma zdobywać punkty w lidze. W taki sposób Koźmińscy chcą zarobić na lidze i jednocześnie promować klub. Zamiast gwiazd na Roosevelta pojawiają się jednak sami nieudacznicy. Rozbijają samochody, piją alkohol, łapią kontuzje.
Wymowny jest przykład Bośniaka Vladimira Sladojevića, który grał ledwie w dziewięciu meczach. Nie dość, że skasował on auto, które załatwił mu klub, na dodatek miał spore problemy z policją. Prawdopodobnie "po pijaku" Sladojević podczas pobytu w górach przekracza nielegalnie granicę z Czechami. Policjantom tłumaczy, że zasłabł i... stoczył się na czeską stronę.
Jedynym dobrym posunięciem było sprowadzenie czeskiego trenera Wernera Liczki. Za to nie sprawdził się żaden z zatrudnionych obcokrajowców. Górnik miał walczyć o czołowe lokaty, tymczasem od strefy spadkowej dzielą go trzy punkty. A Koźmińskim ciągle się opłaca...

źródło: Trybuna Śląska



Redakcja www.Gornik.Zabrze.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, które są niezależnymi opiniami czytelników serwisu. Jednocześnie redakcja zastrzega sobie prawo do kasowania komentarzy zawierających wulgaryzmy, treści rasistowskie, reklamy, itp.

















Copyright © 2001-2021 Górnik Zabrze On-Line - serwis nieoficjalny. Wszelkie prawa zastrzeżone. All rights reserved.
[zalecane przeglądarki: Mozilla Firefox, Google Chrome, Opera]